Wrzucili małą dziewczynkę do strumienia, żeby umarła, ale pogrążony

Jego ręce drżały, gdy rozwiązywał węzeł. Kiedy otworzył worek, cały świat skłonił się przed nim.

W środku była mała dziewczynka. Osiem, może dziewięć miesięcy. Blada skóra. Malutkie usta z niebieskawym odcieniem. Ledwo oddychała.

Caleb uniósł ją do piersi i otulił dżinsową kurtką. Jej oczy zatrzepotały: ogromne, zmęczone, zbyt poważne jak na tak małe stworzenie. Jej usta się poruszyły.

-Matka…

To słowo przebiło go niczym nóż.

Przez ułamek sekundy zobaczył dym. Płomienie. Syna, którego nigdy nie zobaczył, jak dorasta.

Ale tym razem dziecko żyło.