Przez chwilę myślała, że nie żyje. Podeszła ostrożnie, z bijącym sercem. Kiedy zobaczyła, że oddycha, nie wahała się. Z wysiłkiem i strachem zaciągnęła go z powrotem do domu. Dzieci patrzyły z progu, zdezorientowane i przestraszone. Laura nie wiedziała, kim był mężczyzna ani skąd się wziął, ale jedno wiedziała na pewno. Nie mogła pozwolić mu umrzeć.
Położyła go na jedynym dostępnym łóżku, przemyła rany ciepłą wodą i starymi szmatami i spędziła noc, czuwając przy nim. Mężczyzna budził się kilka razy, mamrocząc niezrozumiałe słowa. Nie pamiętał swojego imienia, przeszłości ani powodu, dla którego tu jest. Czuł jedynie głęboką pustkę i ciągły ból głowy.