„Wszystkiego najlepszego, mamo. To twój nowy dom!”

Dyrektor azylu spojrzał na mnie, jakbym była kimś, kogo nigdy by się tam nie spodziewał. Wstał z krzesła tak gwałtownie, że uderzyło ono o ścianę.

— Pani… pani? — wyjąkał.

Odłożyłam torbę i westchnęłam cicho.

— Tak, to ja. Maria Ionescu.

Jego twarz zmieniła się diametralnie. Nie był już przestraszony. Był… zdezorientowany.