— Proszę usiąść. Chyba doszło do nieporozumienia.
Usiadłam spokojnie, jak kobieta, która dokładnie wie, gdzie się znajduje.
— Nie ma żadnego nieporozumienia — powiedziałam cicho. — Mój syn przyprowadził mnie tu na urodziny. Prezent.
Dyrektor przesunął dłonią po czole.
— Pani Ionescu… my… nie możemy pani przyjąć.
— Wiem.
Mrugał często.
— Pani wie?