Wyrzuć ją z mojego domu na wsi, nie znoszę jej

„Tak. Musimy znaleźć na to czas” – odpowiedziała mu łagodnie. „To twoja mama. A dzieci mają prawo do babci. Nawet jeśli nas nie chce, możemy wybrać inaczej”.

Droga do wioski była długa i cicha. Na ulicy wiatr niósł zapach dymu i dojrzałych jabłek. Kiedy dotarli, furtka była uchylona. Mama Maksima siedziała na ławce, opierając się na lasce. Na ich widok zacisnęła usta, ale jej oczy zwilgotniały.

„Babciu!” – krzyknęła dziewczynka, biegnąc w jej stronę. Kobieta chciała wstać, ale kolana odmówiły jej posłuszeństwa. Rozłożyła ramiona i przytuliła wnuczkę do piersi. W tym momencie nienawiść rozpłynęła się niczym śnieg w słońcu.

Wiera podeszła powoli, nic nie mówiąc. Matka Maksyma patrzyła na nią przez dłuższą chwilę, po czym powiedziała: „Byłam niesprawiedliwa. Powiedziałam to z przekory. Wybaczysz mi?”.

Wiera skinęła głową i lekko się uśmiechnęła. „To już przeszłość, mamo. Najważniejsze, że teraz wszystko jest w porządku”.

W drzwiach pojawiła się Irina. Spojrzała na nich, jakby nie rozpoznała sceny. Po raz pierwszy nie miała już żadnych ostrych linii. Podszedł do Maksyma i powiedział tylko: „Tęskniłem za tobą”.