Wyrzuciłem go, bo pomógł starszemu człowiekowi, który się przewrócił!

W tłumie rozległ się szmer. Emilia poczuła, jak miękną jej kolana. Ojcze? Czy starzec… był ojcem dyrektora generalnego?

Wszyscy, którzy się z niej śmiali lub ją osądzali, zmienili wyraz twarzy. Kobieta na przyjęciu zakryła usta, a mężczyzna, który zażartował z „profesjonalnego samobójstwa”, powoli się wycofał.

— Tak, Mihai, nic mi nie jest — powiedział starzec, wstając z pomocą Emilii. — Dzięki tej dziewczynie. Gdyby nie ona, kto wie, jak bym się dostał do domu.

Dyrektor zwrócił się do Emilii, a cisza w atrium była wręcz bolesna.

— Jak się pani nazywa? — zapytał.

— Emilia Călinescu, proszę pana. Miałem rozmowę kwalifikacyjną w dziale finansowym.

Mihai Tomescu uśmiechnął się blado.

— Nie potrzebuje pani już rozmowy kwalifikacyjnej. Została pani zatrudniona.

Wokół rozległ się szmer, a potem zapadła przytłaczająca cisza. Emilia oniemiała.

— Ale… proszę pana, nawet nie wie pan, czy się nadaję…