Wyrzucili ją z samolotu… Ale NIKT nie wiedział, że jest właścicielką…
Pierwsze dwa lata były koszmarem. Pracowała 18 godzin dziennie, studiując każdy aspekt biznesu: finanse, logistykę, zarządzanie personelem, marketing.
Wielu w firmie w nią wątpiło. Mówili za jej plecami, że młoda kobieta nie da rady, że biznes upadnie. Ale Victoria udowodniła, że odziedziczyła po ojcu nie tylko firmę, ale także jego zmysł biznesowy.
Zoptymalizowała siatkę połączeń, zabezpieczyła korzystne kontrakty z lotniskami, wdrożyła nowoczesne technologie rezerwacji, a przede wszystkim nigdy nie zapominała, że sercem wszystkiego jest obsługa klienta.
Jej ojciec zawsze powtarzał, że linia lotnicza istnieje dla pasażerów, a nie odwrotnie. Victoria uczyniła doświadczenie klienta swoim priorytetem.
Azur Wings stały się znane z nienagannej obsługi, punktualności i dbałości o szczegóły. W ciągu ostatniego roku przychody firmy wzrosły o 30%. Cena akcji poszybowała w górę.
Magazyny finansowe okrzyknęły Victorię jedną z najbardziej obiecujących młodych bizneswomen w Europie. Ale sukces miał swoją cenę. Prawie nie widywała przyjaciół, nie chodziła na randki i mieszkała w swoim penthouse'ie w Kensington prawie jak pustelnica, całkowicie pochłonięta pracą.