Wyrzucili ją z samolotu… Ale NIKT nie wiedział, że jest właścicielką…
– Panno Holmes, mamy problem z lotem z Barcelony do Mediolanu. Głos jej asystentki Sofii wyrwał Victorię z zamyślenia. Odwróciła się. Sofia Dupont, drobna Francuzka około 35-letnia, była z nią od samego początku.
Jej ojciec zatrudnił Sofię na rok przed śmiercią i stała się nie tylko asystentką, ale prawdziwym wsparciem dla Victorii. – Co się stało? – zapytała Victoria, odkładając filiżankę na stół.
– Główny pilot zachorował na godzinę przed startem. Pilot rezerwowy jest teraz w Paryżu. Nie zdąży na czas. Pasażerowie są już na pokładzie.
Zaczynają się denerwować. – Sofia rzuciła okiem na tablet, szybko przeglądając informacje. – Odwołaj lot. – Victoria zmarszczyła brwi.
Nienawidziła odwołań. Podważały reputację firmy. – Możemy, ale jest delegacja biznesowa. Muszą być w Mediolanie dziś wieczorem na ważnych negocjacjach.
Do tego trzy rodziny z dziećmi. Jeśli odwołamy, zostaniemy zasypani negatywnymi komentarzami. – Sofia podniosła wzrok znad ekranu. Victoria zamyśliła się. Opcje przelatywały jej przez myśl. Kontakt z innymi liniami.
Zbyt długo. Znaleźć freelancera. Niewiarygodne. – Czy mamy dostępnych pilotów w Barcelonie? – zapytała. – Sprawdzam. – Palce Sofii przesuwały się po ekranie.