Wyrzucono mnie z wesela mojej córki w Paryżu, po tym jak pomogłem za nie zapłacić

„Zadzwoń do niego.”

„Do kogo?”

„Do narzeczonego. I powiedz mu, że twoja matka przyjedzie na ślub. Albo że ślubu nie będzie.”

Ręce jej drżały, gdy wybierała numer.

Słyszałem tylko strzępki. „To moja mama… nie, to nie podlega negocjacjom… to może powinniśmy to przemyśleć…”

Rozmowa trwała dziesięć minut.

Kiedy się rozłączył, ciężko oddychał.

„Powiedział, że jeśli zmienimy listę, jego rodzice wycofają swój wkład.”

„Ile wpłacają?”

„Równowartość około 100 000 lei.”

Skinąłem głową.

„W takim razie urządzimy wesele za 100 000 lei w mniejszym formacie.”

Długo na mnie patrzyła.

„Przyjdziesz?”

„Jeśli będę chętna.”

Wstała i mocno mnie przytuliła, jak wtedy, gdy była mała.

„Chcę, żebyś tam był. Obok mnie.”

Ślub nie odbył się już w Paryżu.