Dźwięk nie dochodził z kuchni.
Ani z łazienki.
To był krótki, delikatny szelest, jakby ktoś starał się nie dać się usłyszeć.
Olga zamarła, wciąż trzymając ręcznik w dłoniach. Mihai spał w sąsiednim pokoju, jego cichy, gorący oddech był wyraźnie słyszalny. Mieszkanie musiało być puste. Wiedziała to na pewno.
Szelest powtórzył się.
Tym razem bliżej.