Wszedł do środka. Przez chwilę stał bez słowa. Położył dłoń na ścianie.
Ściana była zimna na powierzchni.
Ale w środku było ciepło.
„Miałaś rację” — powiedział cicho. „Nigdy czegoś takiego nie widziałem”.
Tej zimy nikt w domu Marii nie zachorował. Żadne dziecko nie kaszlało nocami. Nie zabrakło im drewna. Nie zabrakło im nadziei.
Wiosną ściany trzech kolejnych domów we wsi pokryły się pajęczynami.
Ludzie przestali się śmiać.
Po prostu powiedzieli: „Zróbmy jak Maria”.
Kiedy wyszło słońce i stopniał śnieg, mały domek wyglądał równie skromnie.
Ale nie był już „tymczasowym mieszkaniem”.
To był dom.