Z lasu wyłoniły się trzy osoby.

Z lasu wyłoniły się trzy osoby.

Początkowo dostrzegł jedynie cienie wśród pni drzew – wysokie, napięte sylwetki, poruszające się niemal bezszelestnie. Potem wydłużone pyski, czujne oczy, spłaszczone uszy wyszły na światło. Było więcej wilków. Dwa dorosłe i jeden młodszy, prawdopodobnie zeszłoroczny szczeniak. Zatrzymały się na skraju lasu, nie zbliżając się do jeziora, ale też nie cofając się. Ich żółte oczy wpatrywały się w ranne zwierzę leżące na lodzie.

Staruszka powoli opuściła gałąź. Serce biło jej tak mocno, że myślała, iż chrzęst śniegu zagłuszy jego bicie. Zrozumiała: przed nią była sfora. A osoba, którą właśnie wyciągnęła z wody, była najprawdopodobniej ich przywódcą. A przynajmniej kimś bardzo dla nich ważnym.