Kobieta stała na progu, owinięta w stary szal. Śnieg padał cicho, uderzając ją w ramiona. Wilk patrzył na nią przez kilka długich sekund, po czym wydał z siebie niskie, krótkie zawycie.
W tym głosie było wszystko – wdzięczność, pożegnanie i obietnica.