Z powodu ubóstwa moi rodzice sprzedali mnie bogatemu człowiekowi

Matilda podeszła do stołu i lekko dotknęła ramki.
— Nie kupiłeś żony, Antonie. Kupiłeś głodną duszę.

Podniósł wzrok, zaskoczony.

— Głodną wolności — dodała. — Ale jeśli chcesz, możemy razem nauczyć się od nowa, co znaczy żyć.

W kolejnych miesiącach gospodarstwo się zmieniło. Matilda po raz pierwszy się śmiała. Uczyła się grać na harmonijce, doić krowę i sadzić kwiaty. Anton patrzył na nią z czułością człowieka, który już nie wierzył, że jeszcze kiedyś pokocha.

Pewnego wieczoru po kolacji powiedział:

— Kiedy cię tu przyprowadziłem, myślałem, że to ja cię ratuję. Ale to ty uratowałaś mnie.

Matilda uśmiechnęła się.
— Może Bóg postawił nas na tej samej drodze nie po to, byśmy kochali się z obowiązku, lecz byśmy się nawzajem uleczyli.

Lata mijały. Ich dom wypełnił się życiem. Adoptowali dwoje dzieci z sierocińca w sąsiednim powiecie. Matilda otworzyła małą szkołę szycia dla ubogich dziewcząt ze wsi.