Za mleko w proszku zapłaciłam 30 zł

Nie zaprzeczyłam. Pokręciłam głową.

„Wiesz, że teoretycznie to niedozwolone”.

Poczułam suchość w ustach. „Wiem” – powiedziałam. „Jeśli będę musiała ponieść konsekwencje, poniosę je. Ale nie mogłam pozwolić jej odejść bez jedzenia dla dziecka”.

Zapadła długa cisza. Potem, ku mojemu zaskoczeniu, pan Ionescu westchnął głęboko.

„Ana, ta kobieta to nie byle jaka klientka”.

Pchnął kopertę w moją stronę.