Nie dorastałem jako sierota, ale dorastałem jako gość.
Mój biologiczny ojciec,Graham, odszedł, gdy miałam pięć lat i wracał falami – kartki urodzinowe co kilka lat, przypadkowy telefon, gdy czuł się winny, obietnica „poprawy”, która nigdy nie przetrwała prawdziwego wysiłku. Kiedy się ożeniłKendrai miał dwójkę dzieci, nie zaczął po prostu nowego
. Zbudował nowy świat, w którym ja zawsze byłem dodatkowym krzesłem.
W ich domu obowiązywały zasady, które nie dotyczyły nikogo innego. Nie mogłam dotykać przekąsek w spiżarni, „bo są dla dzieci”. Musiałam spać na kanapie, „bo pokój gościnny jest zajęty”. Na Boże Narodzenie dostałam kartę podarunkową, podczas gdy moje przyrodnie rodzeństwo rozrywało sterty zapakowanych pudeł z błędnie napisanym moim imieniem. Za każdym razem, gdy próbowałam o tym wspomnieć, Graham mówił: „Nie rób z tego afery”.