Korytarze huczały od rozmów o randkach, sukienkach i limuzynach. Ludzie porównywali plany, omawiali after-party i śmiali się, jakby ten wieczór miał rozstrzygnąć, kto jest ważny, a kto nie.
Nikogo nie pytałam.
Nie dlatego, że nie mogłam. Ale ponieważ już wiedziałam, kogo chcę zabrać.
Kiedy powiedziałam o tym babci, spojrzała na mnie, jakbym zasugerowała coś zupełnie niedorzecznego.
„Kochanie” – powiedziała cicho, odstawiając kubek z kawą – „to dla młodych ludzi. Zostanę w domu. Obejrzę jeden z moich programów”.
Pokręciłam głową. „Nie. Chcę, żebyś tam była”.
Próbowała protestować. Powiedziała mi, że nie ma niczego ładnego do ubrania. Że się nie zmieści. Że ludzie będą się gapić.
Powiedziałam jej prawdę.
Jeśli chcesz kontynuować, kliknij przycisk pod reklamą ⤵️