Zabrała niewidomego męża do lasu… I zostawiła go tam, wiedząc, że sam

Fe.

Z laską w jednej ręce i nadzieją w piersi zaczął iść za wilkiem.

Droga była okrutna.

Natknął się na ukryte korzenie.

Upadł na mokre kamienie.

Zimna ziemia drapała go po dłoniach.

Nie raz myślał o poddaniu się.

„Może nie powinnam ufać...

” „Może po prostu wkraczam w jeszcze większą ciemność”.