Kto by chciał, żeby niewinne dziecko było utrzymywane w stanie półprzytomnym?
Rano, kiedy Adrian Alcova pojawił się w domu, zmęczony i blady, Elena zebrała się na odwagę.
— Panie Alcova, musimy pilnie porozmawiać. Pański syn nie jest chory. Jest… pod wpływem alkoholu.
Mężczyzna zamarł, a w jego oczach zapłonęła wściekłość zmieszana z przerażeniem.
— Kto to zrobił mojemu dziecku?
„Ktoś jest w środku” – powiedziała Elena – „i obawiam się, że to nie tylko poduszki”.
Następnego dnia lokaj Anton zniknął bez śladu.
A Bruno… po pierwszej nocy bez tych poduszek wypowiedział swoje pierwsze słowo:
— Dziękuję.
Elena zaczęła cicho płakać.
Po raz pierwszy w domu nie było już ciszy.
Teraz wreszcie zaczynało się gojenie.