Żadna służąca nie oprze się nowej żonie multimilionera
To już nie była tylko praca.
Tej nocy prawie nic nie spała. Leżała na wąskim łóżku w pokoju nauczycielskim, z oczami utkwionymi w suficie, nasłuchując każdego dźwięku w willi. Kroków. Drzwi. Wibrującego telefonu.
Poranek zastał ją zmęczoną, ale zdeterminowaną.
Ana zeszła późno, w okularach przeciwsłonecznych, mimo że na zewnątrz lekko padał deszcz. Nie krzyczała. Nie komentowała. To było gorsze niż jakikolwiek kryzys.
Jej milczenie było ciężkie.
Maria zauważyła grubą skórzaną kopertę wystającą z torebki Any. Cały ranek trzymała ją mocno pod pachą. Jakby bała się, że zniknie.
Około południa Ana wyszła ponownie, nie mówiąc dokąd. Alexandru został w biurze, zagrzebany w papierach. Fakturach. Umowach. Papierach z długami ukrytymi pod pięknymi nazwiskami.
Maria wiedziała, czego szuka.
Tego popołudnia, sprzątając garderobę Any, znalazła małe pudełko, ukryte za drogimi butami. Otworzyła je pewnymi rękami.