W środku były zdjęcia.
Ana. Mężczyzna. Kasyno w Konstancy. Inne zdjęcia wyciągniętych rąk, z pieniędzmi, z kopertami. A na dole papier z długiem. Kwota: ponad dwieście tysięcy lei.
Maria zamknęła pudełko i odłożyła je dokładnie tam, gdzie było.
Wieczorem Ana zbladła. Nerwy drżały jej pod skórą.
— Maria — powiedziała nagle. — Chodź tutaj.
Po raz pierwszy wypowiedziała swoje imię bez pogardy.
— Tak, proszę pani.
Ana długo na nią patrzyła, po czym zamknęła drzwi.
— Zobaczyłaś coś, czego nie powinnaś widzieć?
Maria nie kłamała.
— Zobaczyłam przestraszoną kobietę.