„Spóźniłaś się” – powiedziała mama, wychodząc na werandę i ciągnąc za sobą walizkę. Zerknęłam na zegar na desce rozdzielczej. Była 6:02, dwie minuty spóźnienia.
„Mamo” – powiedziałam, wymuszając uśmiech. Wysiadłam z samochodu, żeby pomóc z bagażem, ale wtedy zobaczyłam ją – moją siostrę Lauren – wychodzącą z domu z własną walizką w palcach. Mój uśmiech zamarł.
„Co się dzieje?” – zapytałam, starając się zachować spokój. Mama odwróciła się do mnie, a jej wyraz twarzy był zdecydowanie zbyt radosny jak na tę sytuację.
„Och, Violet, postanowiłyśmy, że Lauren powinna pojechać zamiast ciebie. Ostatnio jest taka zestresowana i naprawdę potrzebuje tej podróży”.
Ścisnęło mnie w piersi. „Zamiast mnie? Mamo, planowałam to od lat. Za wszystko zapłaciłam”.
Machnęła lekceważąco ręką, jakbym właśnie zwróciła uwagę na coś błahego. „Jesteśmy wdzięczni, kochanie. Ale ty zawsze tak ciężko pracujesz. Możesz pojechać później. Lauren potrzebuje tego teraz”.