Uśmiechnąłem się, ale nie odpowiedziałem.
Przez cały wieczór tańczyliśmy, rozmawialiśmy z gośćmi, a David starał się nie zdejmować maski. Ale każdy toast, każde spojrzenie na mnie go kłuło. Vanessa natomiast stawała się coraz bardziej spięta, coraz bardziej niespokojna.
W pewnym momencie wstałam, poprawiłam sukienkę i podeszłam do niego. Zostawiłam na stole cienką teczkę, przewiązaną białą wstążką.
„Mały prezent ślubny” – powiedziałam.
Wziął ją zdezorientowany. „Co to jest?”
„Kopia dokumentów” – powiedziałam cicho, nachylając się bliżej jego ucha. „Fałszywe umowy, ukryte transakcje, wszystko, o czym myślałeś, że nikt się nie dowie. Edi je odkrył. Rano wszyscy się dowiedzą. Z policją włącznie”.
Jego oczy się rozszerzyły. „Nie… nie możesz…”
„Mogę” – wyszeptałam. – „I mogę”.
Cofnęłam się o krok, a on stał nieruchomo z teczką w dłoni. Vanessa podeszła bliżej i kiedy zobaczyła tytuł na pierwszych stronach, zbladła.