Radu nagle odwrócił się do okna, niechcący przewracając pustą butelkę.
„Ja… nie patrzę” – powiedział łamiącym się głosem. „Przepraszam”.
Natalia usiadła na kanapie. Jej palce drżały tak mocno, że ledwo mogła je rozpiąć. Jej pierś była twarda, gorąca, gotowa pęknąć, pełna bólu, pragnienia i czegoś, czego nie umiała nazwać.
Bo to nie było tylko mleko.
To była miłość bez miejsca.
A teraz… znalazła bijące serce.
Ilinca instynktownie to zrozumiała.