Drobny gest, prawie niewidoczny, ale zmieniający wszystko.
Natalia poczuła, jak mleko zaczyna płynąć, ciepłe i szybkie, a dziecko zaczęło ssać z desperacją ciała, które pragnie żyć. W pokoju zapadła ciężka cisza, przerywana jedynie małymi, pospiesznymi łykami.
Radu siedział oparty plecami o parapet. Jego ramiona drżały.
Natalia nie płakała. Łzy płynęły same.
Po raz pierwszy od trzech tygodni ból w piersi nie był tylko stratą. Był pożyteczny. Był życiem.
Ilinca jadła, jakby dochodziła do siebie po dniach głodu. Jej małe paluszki zaciskały się na bluzce Natalii, a ciepło jej ciała zdawało się wypełniać pustkę w domu.
Po kilku minutach dziecko wydało cichy, zadowolony dźwięk. Westchnienie najedzonej osoby.
Radu powoli się odwrócił.
Na jego twarzy malowało się coś, czego Natalia od dawna u nikogo nie widziała: nadzieja.
„Zjadł…” wyszeptał, jakby bał się zepsuć cud.
Natalia skinęła głową.