Zaraz po narodzinach piątki dzieci ojciec wyszeptał: „To nie są moje” i wyszedł

Prawda wyszła na jaw pewnego zwyczajnego jesiennego dnia, gdy liście fruwały po ulicach, a wiatr pachniał deszczem. Maria, kobieta, która poświęciła całe życie pięciorgu dzieciom, wracała z targu z torbą warzyw. Siwiały jej włosy, ale trzymała je prosto, a w jej oczach wciąż błyszczał ten sam blask, który miała jako matka, w dniu, w którym wszystko zdawało się walić.

Pięcioro dzieci – teraz już dorosłych – różniło się charakterem, ale było podobnych duszami: życzliwych, pracowitych i zjednoczonych. Nazywali się Alexandru, Mihai, Raul, Irina i Ana. Nigdy się nie rozstawali, a Maria nauczyła ich, że gdy życie uderza, trzeba zebrać wokół siebie rodzinę i trzymać głowę wysoko.