Tego jesiennego dnia Maria odebrała telefon ze szpitala, w którym urodziła trzydzieści lat wcześniej. Poważny głos powiedział jej, że musi pilnie przyjechać, ponieważ w starym archiwum odkryto jakieś zamieszanie. Serce zaczęło jej bić szybciej, ale zachowała spokój. Nie należała do osób, które załamują się przy pierwszej niespodziewanej wiadomości.
Następnego ranka cała piątka dzieci poszła z nią do szpitala. W poczekalni panowała przytłaczająca cisza. W środku lekarz, który rozmawiał z nimi przez telefon, zaprosił ich do swojego gabinetu i otworzył zakurzoną teczkę.
— Proszę pani, trzydzieści lat temu nasz oddział położniczy przeszedł przez chaotyczny proces, pełen remontów, przeprowadzek archiwalnych i problemów administracyjnych. Niedawno odkryliśmy kilka zagubionych teczek i po sprawdzeniu okazało się, że… pani dzieci zostały błędnie oznaczone w systemie wewnętrznym.