Zaraz po porodzie stanęłam twarzą w twarz z moim byłym mężem na szpitalnym korytarzu.

– Nie śpisz? Myślałem o firmie, o płatnościach.

Skinęłam głową, ale w głowie miałam chaos. Jakie długi? Komu? Dlaczego brzmiał tak nerwowo?

W kolejnych dniach zaczęłam go obserwować. Ukryte rozmowy. Krótkie wyjścia. Usuwane wiadomości.

Wszystko zaczęło układać się w niepokojącą całość.

Aż pewnego poranka znalazłam pod drzwiami kopertę bez nadawcy.

W środku były zdjęcia.

Paweł na parkingu pod centrum handlowym, rozmawiający z dwoma mężczyznami w dresach. W ręku trzymał skórzaną teczkę.

I kartka:

„Mówiłem ci. Nie znasz go naprawdę.”