Tata spuścił głowę, jakby nagle postarzał się o dziesięć lat. Mama trzęsła się cała, a jej dłoń zaciskała się w pięści dziewczynki.
— Wejdź do środka — powiedziała mama ściszonym głosem.
W domu unosił się zapach wilgoci i starego jedzenia. Te same zniszczone meble, ten sam chwiejny stół, przy którym odrabiałam lekcje. Nic się nie zmieniło. Tylko ja.
Dziewczyna usiadła na krześle i spojrzała na mnie z zaciekawieniem. Jej oczy paliły mnie w piersi.