Zbladł tak bardzo, że przez chwilę nie słyszał nawet własnego oddechu.
Na końcu listu znajdował się wers: „Nie bój się tego, co tam znajdziesz. Zostawiłem ci nie tylko pieniądze, ale i prawdę”.
Prawda o czym?
Noc była niespokojna. Rozwiązaniem były pieniądze. Operacja syna. Leczenie. Ucieczka z okowów długów i strachu. Ale wzmianka o piwnicy nie dawała mu spokoju.
Zszedł rano.
Drzwi do piwnicy znajdowały się w korytarzu, ledwo widoczne. Otworzyły się ze skrzypnięciem. Chłodne, stęchłe powietrze uderzyło go w twarz. Schody były solidne. Na dole znalazł się nie w koszu na śmieci, ale w schludnym warsztacie. Półki, narzędzia, segregatory.
Na jednej ze ścian wisiały zdjęcia.
Podszedł bliżej i zamarł.
Były na nich jego dzieci.