Klara wzięła głęboki oddech.
— Czy to moje dziecko — powiedział i po chwili dodał: również twoje, jeśli chcesz być ojcem, a nie tylko nazwiskiem na kartce papieru.
Cisza była ciężka, ale inna niż wcześniej.
Dănuț wstał, uklęknął przed chłopcem i uśmiechnął się do niego.
— Lubisz piłkę nożną, dzieciaku?
— Tak, bardzo!
Klara poczuła dziwne ciepło ogarniające jej serce.
Nie przebaczenie. Nie zapomnienie. Ale początek pojednania.
Spotkanie przebiegło inaczej.
Nie tylko podpisano umowy, ale też otworzyły się rany, a inne zostały zamknięte.
Wychodząc z budynku, Klara spojrzała w niebo.
Już nie padało.
Minęło sześć lat, ale w końcu poczuła, że znów żyje.
I tym razem nie dla niego, ale dla siebie i dla ich dziecka.