“Zejdź mi z drogi, kaleko!” krzyknął wysoki głupek i kopnął niepełnosprawną dziewczynę

„Wszystko w porządku? Potrzebujesz karetki?”

Elena pokręciła głową.

„Nie… tylko trochę bolało. Ale… dziękuję”.

Potem jej wzrok przesunął się na Bogdana, który zaczynał się niepokoić.

„Wiesz” – powiedział Ionuț spokojnym głosem – „nie jesteśmy tu po to, żeby robić zamieszanie. Ale nie możemy pozwolić, żeby coś takiego przeszło”.

Inny rowerzysta, krzepki mężczyzna z brodą, podniósł głos:

„Czy wiesz, co robisz, kiedy potrącisz mężczyznę, który ledwo chodzi o kulach? Czy masz pojęcie, ile odwagi wymaga od niego codzienne wychodzenie z domu? Czy masz pojęcie, ile krzywdy mu wyrządziłeś, bo myślałeś, że stoi zbyt blisko ciebie?”

Bogdan rozłożył ręce:

„Dobra, dobra, przesadzasz. Nie zabiłem jej!”

Ale nikt się nie roześmiał.

Starsza kobieta, stojąca na skraju grupy, powiedziała:

„Nie chodzi o to, że kogoś zabiłaś. Chodzi o to, że nie masz serca”.