— A w mojej sypialni, Oleg, stoi moja komoda z bielizną — odparłam. — Ale przecież wstawiłeś zamek, żebym przypadkiem nie weszła. Więc i ja postanowiłam: a co, jeśli wejdziesz do kuchni i zjesz coś nie tego?
W zamku drzwi wejściowych zgrzytnął klucz. Wróciła córka.
— Mamo, Oleg, czemu stoicie na korytarzu? — Lena strząsała śnieg z czapki. — Ojej, ale jestem głodna, od obiadu nic nie jadłam…
Urwała, widząc twarz męża.