„ZŁAPAŁ SŁUŻBOWĄ ŚPIĄCĄ W JEGO „ZAKAZANYM” FOTELU”

W kolejnych tygodniach sytuacja eksplodowała.

Terytorialna Inspekcja Pracy przejęła kontrolę.

Były szef Roksany zaczął desperacko dzwonić.

Inni pracownicy nabrali odwagi. Zabrali głos.

Znaleziono sfałszowane listy obecności. Ludzie płacili połowę. Dziesiątki „dokumentów zadłużenia” ukrytych pod wymuszonymi podpisami.

I prawda o śmierci ojca.

Zignorowany raport medyczny.

Pogotowie wezwane za późno.

Kłamstwo spisane na papierze, by chronić firmę.

Pewnego ranka, prawie dwa miesiące po nocy spędzonej w fotelu, Roxana odebrała telefon.

Sprawa została wygrana.

Sporne odszkodowanie.