Złodzieje leśni zaatakowali kobietę ubraną w mundur wojskowy

— Kim ty jesteś, kobieto? — krzyknął jeden z nich, cofając się.

— Kimś, kto nie chce już patrzeć na bicie bezbronnych ludzi — odpowiedziała chłodno.

Cisza, która zapadła na chwilę, była ciężka. Staruszek z zamglonym wzrokiem ledwo łapał oddech. Trząsł się i próbował wstać, ale kobieta uspokoiła go spojrzeniem.

— Usiądź, tato. Teraz ich kolej na przyjęcie.

Jeden z rabusiów rzucił się z boku, ale ona odpowiedziała mu krótkim ciosem w brzuch. Upadł na kolana, dysząc, a pozostała dwójka rzuciła się na nią. Pomimo swojej siły, kobieta poruszała się z niesamowitą precyzją. Unikała ciosów, uderzała, obracała się – każdy jej gest świadczył o wieloletnim szkoleniu.

W niecałą minutę cała czwórka leżała na ziemi, jęcząc i przeklinając.

Zatrzymała się, wzięła głęboki oddech. Następnie wyjęła telefon z kieszeni i wybrała krótki numer.

— Tak, jestem w lesie na skraju wioski Magura. Mam czterech ludzi na ziemi, wszystkich uzbrojonych. Wyślijcie ekipę.