Zmuszona poślubić zimnego miliardera, żeby uratować rodzinę
Lina zakryła twarz dłońmi. Łzy płynęły bez przerwy. „I milczałeś przez te wszystkie lata? Pozwoliłeś mi mieszkać w domu mężczyzny, który porwał moją matkę?”
„Chciałem ci powiedzieć, ale zabrakło mi odwagi. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem cię w moim biurze, wiedziałem, kim jesteś. Ale nie mogłem się wycofać. Potrzebowałeś pomocy, a ja… chciałem naprawić to, co zepsułem”.
Lina spojrzała na niego. W jego oczach nie było już lodu, tylko ból. „Nie kupisz przebaczenia za pieniądze, Andriej” – powiedziała drżącym głosem.
„Wiem”.
Cisza między nimi była jak mur. Potem kontynuował: „Żyję z tym koszmarem od sześciu lat. Straciłem sen, spokój, wszystko. Chciałem się oddać w ręce policji, ale prawnik mojego ojca wszystko ukrył. Powiedział, że jeśli prawda wyjdzie na jaw, zniszczy firmę. I… zgodziłem się. Moje tchórzostwo cię tu sprowadziło”.
Lina czuła, że nie może oddychać. Chciała uciekać, ale nogi jej się trzęsły. Odszedł bez słowa, zostawiając za sobą zdjęcie, poczucie winy i całe życie zbudowane na kłamstwie.