„Dla ciebie. Żadnych pieniędzy. Tylko list”.
Był w nim taki tekst:
„Zatrzymaliście nas, kiedy nikt inny nie mógł nas zobaczyć. Traktowaliście nas jak ludzi. To jest warte więcej niż jakikolwiek spadek”.
Wyjechali po kilku miesiącach do spokojnego górskiego miasteczka. Co jakiś czas przysyłają mi pocztówkę. Ze zdjęciami, z podziękowaniami, z życiem.
A ich dzieci?
Za późno odkryli, że śmiali się, zanim stracili wszystko.