Żołnierz wrócił do domu wcześniej, nie mówiąc o tym żonie

Maria wzruszyła ramionami.

— Jest stara. Nie widzisz? Ciebie tu nie ma. Ja jestem. Ja pracuję. Ona je, narzeka, modli się całymi dniami… Mam dość.

Ion odwrócił się i wyszedł z domu. Poszedł prosto do stodoły. Zdjął wojskowy płaszcz i zarzucił go matce na ramiona.

— Mamo, chodź do domu — powiedział po prostu.

— Nie, synu… będzie gorzej… — wyszeptała, drżąc.

Ion wziął ją w ramiona. Była lekka jak dziecko. Zbyt lekka. Poczuł, jak coś pęka mu w piersi na dobre.

Zaniósł ją do domu i położył na dużym łóżku w sypialni. Maria cofnęła się o krok.

— Nie tutaj, Ionie…