Ten ostry dźwięk przeszył jej kości.
Na ułamek sekundy wszystko w jej głowie ucichło. Nie słyszała już głosów wokół siebie. Nie czuła już ciepła lamp. Tylko swoje bezwładne, miękkie serce w dłoniach.
„Zatrzymanie krążenia i oddychania!” – powiedział anestezjolog.
Laura zamrugała.
To nie był czas na przeszłość. To nie był czas na dumę. To nie był czas na zemstę.
Był lekarzem.
„Rozpoczynamy resuscytację. Adrenalina. Natychmiast!” – rozkazała, a jej głos już nie drżał.
Jej dłonie poruszały się szybko, pewnie. Rozpoczęła wewnętrzny masaż serca. Liczyła się każda sekunda. Każde wahanie oznaczało śmierć.