Ernest opierał się ciężko o głaz, oddychając urywany i nierówny. Podszedłem do niego tak blisko, jak tylko mogłem, wciąż drżąc z szoku i zimna. Nie wydawał się już tym spokojnym, opanowanym człowiekiem, którego znałem całe życie. Wyglądał jak człowiek prześladowany przez własne błędy.
I wtedy zrozumiałem, że bez względu na to, jak bardzo zraniła mnie zdrada Iuliana, to, czego miałem się dowiedzieć o Erneście, będzie bolało jeszcze bardziej.
„Musimy zejść do starej części lasu” – powiedział. „Jeśli będziemy trzymać się znanych ścieżek, szybko nas znajdę”.