Agenci byli bliscy powalenia mężczyzny na ziemię, przekonani, że jest niebezpieczny

Wyruszył w drogę, żeby zniknąć.

Ale nie spodziewał się, że przeszłość odnajdzie go w postaci uścisku.

Thor go rozpoznał. Zapach. Głos. Wspomnienie.

— Nie mogę już tego znieść, panie agencie… — powiedział Andriej. — Chciałem tylko, żeby to się skończyło.

Merca wziął głęboki oddech. Zdjął czapkę i przycisnął ją do piersi.

— Dasz radę. I nie jesteś sam. Zobacz, kto po ciebie przyjechał.

Wezwali karetkę. Nie na syreny. Z szacunkiem.

Andriej pojechał do szpitala z Thorem obok noszy, dopóki lekarze nie powiedzieli, że to wystarczy.

Tej nocy nikt się nie odzywał.

Kiedy wrócili do samochodu, Alina otarła oczy.