Piotr usiadł przy stole.
— I chyba przyzwyczaiłem się, że ty zawsze wszystko ogarniesz.
Anna spojrzała na niego uważnie.
— To wygodne.
Piotr pokręcił głową.
Piotr usiadł przy stole.
— I chyba przyzwyczaiłem się, że ty zawsze wszystko ogarniesz.
Anna spojrzała na niego uważnie.
— To wygodne.
Piotr pokręcił głową.
— Nie. To było tchórzostwo.
W kuchni zapadła cisza.
— Chcę to zmienić — powiedział po chwili.
Anna uniosła lekko brwi.
— Jak?
— Po pierwsze, żadnych większych wydatków bez rozmowy. Nawet dla mojej rodziny.
— Nawet dla twojej mamy?
— Nawet dla niej.
Anna patrzyła na niego jeszcze chwilę.
— A sztaluga dla Zofii?
Piotr westchnął.