Augustine spojrzał na chłopca, jakby zobaczył ducha.

„Mama powiedziała, że ​​to od mojego ojca” – odpowiedział cicho Lukács. „Powiedziała, że ​​był ważną osobą. I że spotkamy się kiedyś, jeśli los tak zechce”.

Cisza stała się niemal namacalna.

Augustyn powoli zwrócił się do Patricii.

„Wiedziałaś” – powiedział bez zadawania pytań.

Milczał.

— Wiedziałeś, że Maryja uratowała go z pożaru.

Patricia zamknęła oczy, jakby zbierała siły.

„Był chory” – wyszeptała. „Lekarze powiedzieli… że długo nie pożyje. Wszystko było przeciwko nam. A ty oszalałeś z pracy. Nie przetrwałbyś tej długiej próby”.

„Dlatego podjąłeś za mnie decyzję?” – jego głos stał się lodowato zimny. „Przekupiłeś lekarza? Sfałszowałeś dokumenty?”

W jego oczach pojawiły się łzy, ale były to łzy człowieka przypartego do muru.