Nie wynikało to z natychmiastowej życzliwości. Po prostu coś w tym zdaniu – „Pewnego dnia ci się odpłacę” – zabrzmiało mu dziwnie poważnie. Jak obietnica złożona z szczękającymi zębami.
„Jak masz na imię?” zapytał, zaskoczony, że jego własny głos jest niższy i mniej ostry.
Dziewczyna zawahała się, jakby jej imię było czymś kruchym.