Białe kalie i serce dziecka: Pasha wyrusza na cmentarz, by uczcić matkę, spotykając Yurę

Zwrócił się do Pashy łagodnie:

— Synu, powiedz mi, czego potrzebujesz.

— Chcę kupić białe kalie dla mamy. Dziś są jej urodziny…

Galina prychnęła, skrzyżowała ręce i odpowiedziała sarkastycznie:

— Kwiaty! Pieniądze na nie? Może powinniśmy zabrać cię do restauracji: weź coś z rabatki i zrób sobie bukiet!

— Tam ich nie ma — powiedział Pasha spokojnie, ale stanowczo — sprzedają tylko w sklepie.

Ojciec spojrzał zamyślony, potem do żony:

— Gal, idź przygotować obiad. Jestem głodny.

Kobieta prychnęła i zniknęła w kuchni. Ojciec wrócił do gazety, a Pasha zrozumiał, że pieniędzy nie dostanie. Milczał.

Cicho wrócił do pokoju, wziął skarbonkę i policzył monety. Nie starczyło. Ale może wystarczy?

Nie tracąc czasu, wybiegł do sklepu z kwiatami. Z daleka zobaczył białe kalie, jasne jak śnieg w witrynie. Wyglądały prawie nierealnie. Zatrzymał się, wstrzymując oddech.