Rachel obserwowała, jak jego zachowanie się zmienia. Jego głos stawał się coraz bardziej stanowczy i precyzyjny.
„Tu Whitmore” – odpowiedział.
Nie mogła nie usłyszeć.
„Nie możemy naruszyć procesu weryfikacji w programie mieszkaniowym” – powiedział przez telefon. „To samotne matki, a nie liczby w arkuszu kalkulacyjnym. Chcę osobiście zapoznać się z każdym odrzuconym wnioskiem”.
Rachel zaparło dech w piersiach.
Program mieszkaniowy dla samotnych matek.
Jej puls przyspieszył.
Kiedy zakończył rozmowę, zwróciła się do niego twarzą.
„Ten program mieszkaniowy” – powiedziała powoli. „Od jak dawna prowadzi go twoja firma?”
„Trzy lata” – odpowiedział James. „Pomogliśmy ponad 500 rodzinom znaleźć stabilne warunki mieszkaniowe”.
„A jak znajdujecie kandydatów?”
Jego wyraz twarzy zmienił się, pojawił się ostrożność.
„Poprzez polecenia. Koordynatorzy ds. zasięgu. Organizacje społeczne”.
„Jak to wygodnie” – powiedziała Rachel, a jej gniew niespodziewanie wzrósł – „że zdarzyło ci się usiąść obok samotnej matki, która idealnie pasuje do twojego programu”.
„Rachel—”
„Oceniałeś mnie?” – zapytała. „Tak się rekrutuje? Celuje się w kobiety w trudnej sytuacji w samolocie?”
„To nie tak” – powiedział szybko. „Nawet nie wiedziałem, w jakiej jesteś sytuacji, dopóki mi nie powiedziałeś”.
„Ale wiedziałeś, że masz moc, by wszystko naprawić” – naciskała. „A mimo to pozwoliłeś mi wylać przed tobą serce”.
„Chciałem cię poznać” – powiedział.