„Jako studium przypadku?”
„Nie. Jako osoba.”
Pasażerowie zwolnili w pobliżu, wyczuwając napięcie.
„Przez kilka godzin” – powiedziała Rachel łamiącym się głosem – „myślałam, że ktoś się o mnie troszczy, nie oczekując niczego w zamian”.
„To była prawda” – upierał się. „Tak, podróżowałem służbowo. Tak, bardzo zależy mi na samotnych matkach. Moja matka wychowywała mnie sama, kiedy ojciec odszedł, gdy miałem 7 lat”.
Rachel zrobiła pauzę.
„Pracowała na trzech etatach” – kontynuował. „Głodowała, żebym ja mógł jeść. Wszystko, co robię, robię dzięki niej”.
Gniew osłabł, lecz ból pozostał.
„Nadal nie byłeś szczery.”
„Gdybym od razu powiedział ci, kim jestem” – powiedział cicho – „czy rozmawiałabyś ze mną w ten sam sposób?”