Rachel nie odpowiedziała.
Sophia znowu zaczęła płakać, zaniepokojona podniesionymi głosami.
„Muszę iść” – powiedziała Rachel, poprawiając dziecko w ramionach. „Moja siostra się mnie spodziewa”.
„Pozwól, że dokładnie wyjaśnię” – zawołał za nią James.
Ale ona szła dalej.
Dwa dni później Rachel siedziała w swoim pokoju motelowym, wpatrując się w poplamiony dywan i migoczący grzejnik. Cienkie ściany niosły odgłosy rozmów nieznajomych. Próbowała się wygładzić w swojej jedynej formalnej sukience.
Sophia leżała obok niej, wreszcie spokojna.
Jej telefon zawibrował.
Próba obiadowa jest o 19:00. Jutro też przyjdziesz, prawda?
— Carmen
Rachel napisała: Tak. Będę tam.
Ktoś zapukał do drzwi.
Przez wizjer zobaczyła Carmen stojącą na zewnątrz w eleganckim kremowym płaszczu.
Rachel otworzyła drzwi.
„Co tu robisz?”
Carmen weszła do środka i rozejrzała się po skromnym pomieszczeniu.