Nie mogła jeść. Tylko patrzyła.
— Nie jesteś głodna? — zapytał cicho.
— Boję się — odpowiedziała szczerze.
Nie roześmiał się.
— Dlaczego?
— Nikt nie daje tak wiele, nie prosząc o coś w zamian.
Mężczyzna przysunął krzesło i usiadł przed nią.
— Masz rację.
Serce jej zamarło.
Wiedziała. On wiedział, że cena pójdzie za tym.
— Mam pieniądze, ziemię, interesy. Mam pełne stodoły. Ale nigdy nie miałem rodziny. Moja żona zmarła dziesięć lat temu. Nie miałem dzieci. Ten dom zawsze stał pusty.
Alina po raz pierwszy spojrzała na niego uważnie. W jego oczach nie było litości. Żadnego brudnego zainteresowania.
Była samotność.