Kilka minut później system wyświetlił adres: ulica Los Naranjos 847, dzielnica San Miguel. Dzielnica robotnicza, daleko – bardzo daleko – od jej szklanych wieżowców i apartamentów z widokiem na ocean. Laura uśmiechnęła się z wyższością. Była gotowa wszystko naprawić.
Bogata kobieta niespodziewanie i bez ostrzeżenia zjawiła się w domu
Nie wiedziała, że po przekroczeniu tego progu nie tylko zmieni życie pracownika… ale że całe jej własne życie wywróci się do góry nogami.
Trzydzieści minut później czarny Mercedes-Benz powoli przemierzał nieutwardzone ulice, omijając kałuże, bezpańskie psy i bose dzieci. Domy były małe i skromne, pomalowane skrawkami farby w różnych kolorach. Niektórzy sąsiedzi wpatrywali się w samochód, jakby UFO wylądowało na środku osiedla.
Laura wysiadła z samochodu w swoim szytym na miarę garniturze, a jej szwajcarski zegarek lśnił w słońcu. Czuła się nieswojo, ale maskowała to unosząc brodę i idąc pewnym krokiem. Dotarła do wyblakłego, niebieskiego domu z pękniętymi drewnianymi drzwiami i ledwo widoczną liczbą 847.
Zapukał mocno.